Ciekawy punkt widzenia, panie Krzysztofie. Z mojej perspektywy, obserwując rozwój stoczni i późniejsze transformacje, widzę pewne analogie. Czy faktycznie budujemy na solidnych fundamentach, czy raczej na modnych, ale nietrwałych konstrukcjach? Szczególnie zastanawia mnie, jak polska branża technologiczna poradzi sobie z globalną konkurencją, gdy chwilowe trendy przeminą. Czy mamy już pomysły na długoterminowe, unikalne rozwiązania, czy raczej kopiujemy zagraniczne wzorce?
Pani Katarzyno, te analogie do historii gospodarczej są bardzo trafne. W siatkówce też bywało, że budowaliśmy wszystko na szybko, na chwilowym entuzjazmie, a potem okazywało się, że brakuje podstaw. Warto się zastanowić, czy w technologii nie powtarzamy błędów, zamiast uczyć się na doświadczeniach innych. Historia Nowego Sącza też pokazuje, że rozwój oparty na lokalnych zasobach i tradycji, ale z nowoczesnym zacięciem, przynosi najlepsze efekty.